"Jak to lapidarnie określił rosyjski dyplomata książę Piotr Szuwałow, Bismarcka prześladowała „zmora koalicji". Koszmar ten nieprzypadkowo mącił spokój niemieckiego kanclerza. Sytuacja międzynarodowa na początku lat siedemdziesiątych stwarzała wystarczające podstawy do obaw przed możliwością zbliżenia Francji z Austrią i Rosją. Sam fakt istnienia cesarstwa niemieckiego opartego na zaborczym militaryzmie pruskim, który już zdołał zademonstrować Europie swoją siłę, stanowił zagrożenie dla wszystkich jego sąsiadów. Ze zrozumiałych względów czynnik ten musiał oddziaływać integrująco w obliczu wspólnego niebezpieczeństwa. Na początku lat siedemdziesiątych nie było wcale pewne, czy pokonane przez Prusaków w 1866 r. Austro-Węgry nie zastosują polityki odwetu. Wszystko zależało od wyniku walki wewnętrznej w łonie klas panujących monarchii habsburskiej. Feudalna arystokracja Austrii, kościół katolicki oraz wpływowe koła dworskie na czele z arcyksięciem Albrechtem nie pogodziły się z klęską pod Sadową i z utratą dawnego prestiżu Habsburgów w Niemczech. "
Tekst zaczerpnięty z "Historia dyplomacji 1871-1914" wyd. Książka i Wiedza; rok 1972
